Polski mąż zaufania dostawał niższą pensję niż Duńczycy za tę samą pracę: - Przeprowadź się do kontenera

20. okt 2020, 10:41
W większości duńskich miejsc pracy o tym, jakie wynagrodzenie powinni otrzymywać pracownicy, decydują umiejętności lub doświadczenie.

Jednak zasada ta nie dotyczyła Jana z Polski, który do niedawna był zatrudniony jako operator dźwigu u największego duńskiego wykonawcy budowlanego Per Aarsleff A/S.

Jan odkrył pewnego dnia, że ​​otrzymywał znacznie niższe wynagrodzenie niż jego duńscy koledzy.

Podobno dlatego, że płacił za wynajem pokoju, w którym nigdy nie mieszkał i do którego nigdy nie zamierzał się wprowadzić.

Janowi płacono podstawową pensję w wysokości 140 koron za godzinę, podczas gdy jego duńscy koledzy w Aarsleff na podobnych budowach otrzymywali wynagrodzenie podstawowe w wysokości 175 koron za godzinę.

- Byłem bardzo zdezorientowany, kiedy się dowiedziałem. Nie rozumiałem, dlaczego mam mieć niższą pensję niż Duńczycy, bo robiliśmy dokładnie to samo, mówi Jan dla A4 Arbejdsliv.

- Zrozumiałbym, gdyby była różnica pięciu czy dziesięciu koron w naszej pensji zasadniczej, ale 35 koron za godzinę? Myślę, że to dość znacząca różnica, mówi Jan.

Kiedy Jan był zatrudniony przez Aarsleff, miał ponad pięć lat doświadczenia jako operator dźwigu, a także był mężem zaufania w firmie.

Przez kilka dni A4 Arbejdsliv starało się nakłonić Per Aarsleff, aby opowiedział o praktyce polegającej na tym, że polscy pracownicy najwyraźniej mają odciągany z wypłaty czynsz za pokoje, w których nie mieszkają.

A4 Arbejdsliv zwrócił się również do firmy z pytaniem, dlaczego tym pracownikom nie można zrekompensować kosztów zakwaterowania i dlaczego na odcinku wypłaty nie widnieje, jaka część wynagrodzenia jest przeznaczona na wynajem.

Per Aarsleff nie chciał udzielić komentarza.

- Przeprowadź się do kontenera 
A4 Arbejdsliv widział kilka odcinków wypłat, z których wynika, że ​​podstawowe wynagrodzenie Jana wynosiło 140 koron za godzinę, gdy był zatrudniony przez Per Aarsleff A/S.

Dodatkowo jako operator dźwigu otrzymał premię, która podniosła jego pensję do prawie 165 koron za godzinę.

Jednocześnie A4 Arbejdsliv widział odcinki wypłat od duńskich pracowników Per Aarsleff A/S.

Z odcinków wynagrodzenia wynika, że ​​podstawowe wynagrodzenie duńskich pracowników wynosi 175 koron za godzinę.

Jednak według informacji A4 Arbejdsliv pensja pracowników duńskich jest często znacznie wyższa - od 200 do 285 koron za godzinę.

Wiosną Jan skonfrontował się ze swoim bezpośrednim przełożonym i zapytał, dlaczego zarabia mniej niż jego duńscy koledzy.

- Powiedziano mi, że dostaliśmy niższą pensję, bo firma udostępnia mieszkania polskim pracownikom - mówi Jan.

Mieszkania, które, jak opisywało wcześniej A4 Arbejdsliv, składają się z kontenerów, w których kilkuset pracowników z Europy Wschodniej jest rozdzielonych w pokojach dwuosobowych o powierzchni kilku metrów kwadratowych.

Jednak Jan nie miał zamiaru przeprowadzać się do kontenerów, ponieważ od ośmiu lat mieszka w Danii z żoną i kotem w mieszkaniu na Amager. 

- Zapytałem więc, czy zamiast tego nie mogą podnieść mojej pensji o wysokość czynszu, albo czy zamiast tego mogliby zapłacić część mojego czynszu, mówi Jan.

- Prawie mnie wyśmiał i powiedział, że nie mogę dostać ekstra pieniędzy, ale że mogę przenieść się z innymi do kontenerów - mówi Jan.

- Czułem, że kpi ze mnie. Mam ładne mieszkanie, za które płacę czynsz i mam też rodzinę, którą muszę się opiekować. Dlaczego, u licha, mielibyśmy być zainteresowani przeprowadzką do kontenera?, pyta retorycznie Jan.

- Jeśli infekcja ucieknie, to może bardzo szybko rozwinąć się to bardzo niefortunnie

Jakob Mathiassen, sekretarz związkowy 3F-BJMF

Dyrektor: - To za czynsz

Zjawisko różnych wynagrodzeń dla duńskich i polskich pracowników w Per Aarsleff A/S nie ogranicza się do przypadku Jana.

W lipcu magazyn branżowy 3F donosił o polskim pracowniku branży betoniarskiej Krzysztofie Wanarskim, który dostawał 52 korony mniej za godzinę niż jego duński kolega August Hentze, podczas gdy obaj pracowali na budowach Per Aarsleff A/S w Kopenhadze.

W artykule Jesper Kristian Jakobsen, CEO Per Aarsleff A/S, wyjaśnił, że Duńczycy i Polacy nie są różnie opłacani.

Zdaniem dyrektora, Polakom zostają jednak potrącane pieniądze na pokoje, które udostępnia Per Aarsleff A/S.

- Aby mieć pewność, że nasi pracownicy zagraniczni żyją w uporządkowanych i odpowiednich warunkach, zdecydowaliśmy się udostępniać im mieszkania i pokryć ich koszty. Jeśli dodamy ten wydatek do ich pensji, to osiągniemy ten sam poziom wynagrodzenia, jaki mają ich duńscy koledzy, brzmiały wtedy zapewnienia dyrektora dla Fagbladet 3F.

Per Aarsleff A/S nie odpowiedział wówczas, czy pracownicy mogą zrezygnować z zakwaterowania i otrzymać takie samo wynagrodzenie, jak ich duńscy koledzy. 

3F: To przypomina zniewolenie pracowników
Związek zawodowy 3F krytycznie odnosi się do faktu, że pracodawcy wliczają zakwaterowanie i inne czynniki w wynagrodzenia swoich zagranicznych pracowników.

- Daje to krzywą relację, w której pracownik jest po pierwsze głęboko zależny od swojego pracodawcy, a po drugie ma bardzo duże trudności z ustaleniem wysokości swojej pensji - mówi Palle Bisgaard, wiceprezes Grupy Budowlanej 3F.

- Są to warunki, do których generalnie nie podchodzę entuzjastycznie i, które przypominają zniewolenie pracownika - mówi Palle Bisgaard.

W lokalnym oddziale 3F BJMF sekretarz związkowy Jakob Mathiassen również krytykuje warunki mieszkaniowe oferowane Janowi i innym polskim pracownikom.

Zwłaszcza w świetle sytuacji związanej z koronawirusem, gdzie w ostatnich czasach na osiedlach, na których mieszkają blisko siebie wschodni pracownicy, wykryto kilka ognisk koronawirusa.

- Kiedy odciąga się ludziom kilka tysięcy koron z pensji, na to, by mieszkali blisko siebie w małych pokojach, co do których nie są nawet pewni, czy mogą je zachować kiedy wracają do Danii z Polski, to jest cholernie nie fair - mówi Jakob Mathiassen.

- Jeśli infekcja ucieknie, to może bardzo szybko rozwinąć się to bardzo niefortunnie - dodaje sekretarz.

- Jestem rozczarowany
Obecnie Jan pracuje przy innym projekcie budowlanym w Kopenhadze, gdzie zarabia więcej niż w Aarsleff.

Wyjaśnia, że ​​początkowo był dumny i szczęśliwy, że mógł pracować dla Per Aarsleff A/S, ponieważ w jego oczach była to „duża i ważna firma”.

- Już się tak nie czuję. Jestem szczerze rozczarowany sposobem, w jaki zostałem potraktowany, mówi Jan.

- Istnieje tendencja, by Polacy i inni mieszkańcy Europy Wschodniej byli postrzegani jako ktoś, kto po prostu chce pojechać do Danii i szybko zarobić. Ale jest wielu z nas, którzy mieszkają w Danii i są częścią społeczeństwa, dlatego nie rozumiem, że można traktować nas inaczej, mówi operator dźwigu.